środa, 19 maja 2010

Magia miniaturowych domków



Pamiętam jak pierwszy raz ujrzałam prawdziwy miniaturowy domek na jednej z wystaw w Barcelonie gdy miałam 12 lat. Musicie uwierzyć mi na słowo, efekt jest porażający, teraz mam 27, a pamiętam te uczucie jak by to było wczoraj. Biło z tego domku jakąś taką dziwną, tajemniczą, pozytywną energią, takim ciepłem. Domek stał na wystawie, ładnie oświetlony, było to rękodzieło najwyższej klasy, ten domek musiał konstruować jakiś mistrz rękodzielnictwa, oczywiście kosztował fortunę, ale nie w tym rzecz. Wnętrza były dopracowane w każdym szczególnie, w różnych miejscach paliły się prawdziwe lampki, domek urządzony był w stylu retro, jak na mój węch początek XX wieku. Stały w nim miniaturowe laleczki, cała rodzinka, tata, mama, babcia, dziadek no i gosposie. Patrzyłam na ten domek i marzyłam by tam zamieszkać, już nie wspomnę o tym, że pragnęłam zabrać go do domu i bawić się nim do utraty tchu:) Była to magiczna chwila, te domki mają coś takiego w sobie, że człowiek zapomina na chwile o tym prawdziwym świecie i zanurza się w tym miniaturowym, bez problemów, zła, istnieje tylko ciepło domowego ogniska, przytulne wnętrza i fantazja. Zachęcam wszystkich do zainteresowania się tym tematem, w Polsce te hobby dopiero raczkuje, a szkoda bo jest to naprawdę wielka frajda, zwłaszcza dla dzieciaków. Kto z nas nie marzył by znaleźć pod choinką metrowy domek dla lalek, wyglądający jak prawdziwy, który wykonałby tata lub dziadek:)

3 komentarze:

Arestrea pisze...

Znam to uczucie - pierwszy taki domek zobaczyłam na żywo mając jedenaście lat i masz rację - to niezapomniane przeżycie. Cieszę się, że znalazłam kolejny polski blog z moim hobby. Na pewno będę tutaj zaglądać.
Pozdrawiam!

beciaa76 pisze...

ja także marzyłam o takim domku. Jaka była moja radość gdy kilkanaście lat temu mogłam taki domek sama sobie złożyć. Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga http://mojeminiaturki.blogspot.com/

Megi pisze...

Cudowny! W dzieciństwie miałam domek dla lalek.Pamiętam jak koleżankom trudno było iść do swojego domu bo zabawom nie było końca. Chyba z tego nie wyrosłam i wcale się tego nie wstydzę. Miniaturowy świat to miejsce gdzie można się "schwać". Mam jeden taki maleńki i właśnie planuję większy. Pozdrawiam i zapraszam na mój blog.

Prześlij komentarz